A jednak świat jeszcze nie jest aż taki zły... (część I)


A jednak świat jeszcze nie jest aż taki zły

                …pierwsza część serii z trzech :)


    Trzeba się cieszyć dobrem i je zauważać ZAWSZE!

    Przytłaczające jest nieraz ogrom zła, które się lansuje nieustannie w mediach i na każdej chwili. Ta „naturalna” negatywność czasami i nam się udziela…

    Ileż to razy pierwsze słowa na moich ustach to właśnie słowa o negatywnym wydźwięku: krytyka, zauważenie złych cech, narzekanie, itd., itd.

    Dlatego postanowiłem tym razem Wam podać do myślenia małą serię wpisów: A jednak świat jeszcze nie jest aż taki zły... ;)

    A zatem pierwsza część to ciekawy artykuł, który ostatnio odkryłem na Internecie…

- padre matteo



Przeznaczone do aborcji dziecko z zespołem Downa uratowane – setki rodzin zgłosiły się do adopcji!

Katolicki ksiądz Thomas Vander Woude w ostatniej chwili zaproponował rodzicom, którzy zamierzali abortować chore dziecko, że znajdzie dla niego rodzinę adopcyjną.

Amerykańska para dała kapłanowi jedynie jeden dzień na działanie. Matka była bowiem w szóstym miesiącu ciąży i żyje w stanie, w którym aborcja po 24. tygodniu jest zabroniona.

W USA abortuje się 90% dzieci z zespołem Downa. Tym bardziej zaskakujący jest niebywały odzew, z jakim spotkał się apel księdza Vandera Woude, który wystosował na parafialnym profilu Facebook’a. „W innym stanie jest para, która skontaktowała się z agencją adopcyjną i szuka rodziny dla swojego nienarodzonego dziecka z zespołem Downa. Jeżeli dzisiaj jej nie znajdą, planują je abortować. Jeżeli jesteście zainteresowani adopcją, skontaktujcie się z ojcem Fr. Vander Woude NATYCHMIAST” – można przeczytać w poście katolickiego kościoła Świętej Trójcy w Gainesville, w Wirginii.

„Prosimy wszystkich o modlitwę za to dziecko oraz o mądrość, by rodzina zrozumiała znaczenie ludzkiego życia i nie usuwała tego pięknego daru od Boga”.

Apel zapalił media społecznościowe i rozprzestrzenił się szeroko. Zespół pracowników parafii był zdumiony natychmiastową odpowiedzią. Odkąd tylko zaczęli pracę o 9:30, zgłoszenia nie ustawały. „Przez cały dzień otrzymywaliśmy telefony od ludzi, którzy chcieli adoptować dziecko” – powiedziała Martha Drennan, pracująca w parafii. „Ojciec Vander Woude otrzymał ponad 900 e-maili w związku z dzieckiem”.

Zgłoszenia posypały się nie tylko z USA, ale niemal z całego świata, by wymienić tylko Anglię, Puerto Rico i Holandię.

„Przez trzy godziny z rzędu odbierałem telefony i po prostu rozmawiałem z ludźmi, którzy chcieli adoptować to malutkie dziecko, o którym nic nie wiedzieli przed dzisiejszym rankiem” – powiedział jeden z uczestników akcji kościoła.

Dodał, że był naprawdę zainspirowany dobrocią ludzi, którzy „w ciągu kilku minut podejmują decyzje, jakie zaważą na ich życiu” oraz tym, ile są „w stanie zrobić by uratować życie”.

Pracownicy parafii ograniczyli propozycje adopcyjne do trzech rodzin i przekazali informacje o nich parze, która ma je przejrzeć z pomocą agencji adopcyjnej.

Martha Drennan dodała, że „to było piękne świadectwo – tak wielu ludzi chciało tego dziecka i wierzyło w jego godność, nie zważając na zespół Downa”.

cytowane za www.fronda.pl z dnia 11.07.2013