W cierpieniu człowiek doświadcza obecności Boga
"Drodzy chorzy i cierpiący, to własnie poprzez rany Chrystusa możemy patrzeć oczyma nadziei na wszystko zło, które dotyka ludzkość. Zmartwychwstając, Chrystus Pan nie usunął ze świata cierpienia i zła, ale uzdrowił je u samych korzeni. 
Przemocy zła przeciwstawił wszechmoc miłosci. Wskazał nam więc, że drogą do pokoju i radości jest milosc: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyscie i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13,34). 
Chrystus, zwyciezca śmierci, żyje posród nas. Kiedy za świetym Tomaszem powtarzamy: „Pan mój i Bóg mój!”, naśladujemy naszego Mistrza w gotowości oddania życia za naszych braci (por. 1 J 3,16), stajac sie posłańcami radości, która nie lęka sie bólu, radości Zmartwychwstania. „Bóg nie może cierpieć, ale może wspólcierpieć”. 
Bóg, uosobiona Prawda i Miłosc, zapragnął cierpieć dla nas i z nami; stał się człowiekiem, by móc wspólcierpieć z człowiekiem w sposób rzeczywisty w ciele i krwi. Stąd w każde cierpienie ludzkie wszedł Ktoś, kto je z nami dzieli i znosi; stąd w każdym cierpieniu jest odtąd obecne pocieszenie (con-solatio) przez wspólcierpiącą miłość Boga, i tak wschodzi dla nas gwiazda nadziei (por. Encyklika Spe salvi, 39)."